Dziwne zakamarki w Warszawie oraz kasyna

  • Aug 14, 2020

Każda stolica ma swoje city i części, gdzie łatwiej przypomnieć sobie można, wywołującą zmieszanie, scenerię Czarnobyla niż zetknąć się z wielkomiejskim klimatem.

Tereny, na których są pozostałości dużych zakładów produkcyjnych, działających w Warszawie nawet nie przed stuleciami, lecz w ciągu kilkudziesięciu lat - są różnorodne. Tylko że ich obszar i niepokojący stan zabudowań pokazują, jak szybko może nastąpić wyniszczenie miejsc, które działały. Są one w różnych częściach miasta.

Pod koniec lat 70. XX w. w Warszawie wybudowano na Tarchominie Fabrykę Domów, w której miały powstawać prefabrykaty, potrzebne do budowy bloków z wielkiej płyty. Fabryka nie działała długo. Pozostało jednak sporo zupełnie opuszczonych hal i biur.

Między ulicami Stalową a Strzelecką znajdują się poprzemysłowe zabudowania dawnej hali Fabryki Kas Pancernych Zwierzchowskiego sprzed pierwszej wojny światowej. Kiedyś to był ważny obiekt, i potentat przemysłowy, dla Pragi i dla stolicy.

Pobyt tu i na okolicznych ulicach pokaże, jak wyglądała niegdyś Praga. Osobom niebywającym tu za często klimat może wydać się przaśny. Jednak mieszkańcy tego terenu bronią niepowtarzalności swojego miejsca w sposób niekoniecznie grzeczny czasem. Jak wydaje się.

W okolicy skweru Michała i Marii Radziwiłłów znajduje się budynek tzw. Drucianki. Lepiej nie przypominać sobie, w scenerii jakich opowieści kryminalnych osadził ją autor. Pozostała do teraz część oryginalnej zabudowy hal produkcyjnych, w których we wczesnych latach XX w. pełną parą odbywała się produkcja gwoździ, drutu i siatki. To nietypowe miejsce na współczesnej mapie, które było siedzibą Warszawskiej Fabryki Drutu, Sztyftu i Gwoździ - Belgijskiej Fabryki Drutu. Zabudowania są w stanie takim, że mijając je, każdy chyba pomyśli o tym, że to miejsce wymagające zadbania.

Hipermarkety są już teraz stałą częścią krajobrazu. Można mieć przekonanie, że nic aktualnie tego nie zmieni. A jednak jest tak, że nieduża odolańska galeria handlowa przestała działać. Fort Wola powstał na początku XXI w., będąc na pewno atrakcją dla okolicznych mieszkańców, usytuowanych wzdłuż bardzo ruchliwej drogi. Teraz ruch w owalnym budynku galerii ucichł. Pobliskie, rzadko raczej używane, towarowe tory kolejowe w wąwozie wzmacniają klimat tego zatrzymanego w czasie miejsca.

Na tyłach budynku rozciąga się zaś duży teren byłych i nieczynnych od jakiegoś czasu zakładów, które kiedyś stanowiły cały kompleks fabryczno-użytkowy z różnymi obiektami, składającymi się na Zakłady Mechaniczne PZL Wola.

Schron z lat 70. miał być zapleczem przygotowanym pod kątem trzeciej wojny światowej. Również był miejscem aktywnie prowadzonych w owym czasie badań laboratoryjnych. Był możliwy do “wycieczkowego” obejrzenia.

Ulica Próżna, której nazwa pochodzi z XVIII w., jest w ścisłym centrum stolicy, ale trochę ukryta. Nie jest duża i mieści się przy niej siedziba kulturalnej instytucji. Jednak jest coś, co odróżnia ją od innych ulic w pobliżu. To jest zachowany wygląd ulicy sprzed nawet setek lat oraz z drugiej strony - widoczne efekty wojenych zniszczeń w obrębie kamienic. Ulica nie jest częstym szlakiem dla pieszych, dla aut prawie w ogóle, jednak o pewnej porze roku staje się ożywionym centrum przedwojennych tradycji podczas festiwalu Singera.

Podziemne przejście na ulicy Puławskiej, przy węźle Wyścigi było miejscem spotkań graficiarzy i ściany były pokryte różnymi muralami. W każdym razie rozległe korytarze nie dawały gwarancji spokoju przechodzącym. Od pewnego czasu rowerzyści zyskali możliwość korzystania z kładki w tym rejonie.

Rekreacja w parku zdarza się, że daje wcale nieoczekiwane sytuacje, zwłaszcza gdy towarzyszy pies. Zdarzyło się, że park Moczydło był sceną dla nieprzyjemnych wydarzeń. Park ten nie należy do najstarszych w stolicy, jednak pod względem zieleni i obszaru należy do odwiedzanych parków.

w Warszawie miejsca, które na co dzień są zwykłymi dzielnicami. To przykład Muranowa, będącego na styku Śródmieścia i Woli. Jednak pod nimi kryją się artefakty, historyczne, ale niewidoczne.

Przy klimatycznie brzmiącej nazwie ulicy Leśnej Polanki jest willa nazywana Topolanką. Nazwę utworzono od wyniosłych topól, które tam obok rosły. Na wzniesieniu, przy braku wokół zabudowy, wytworzył się klimat, że można poczuć się nieswojo, gdy znajdzie się tsm przechodzień. Wiele lat bez starań o jego renowację skutkuje tym, że budynek jest już całkowicie zdewastowany.

I czas ma znaczenie, aby choć jeszcze ta konstrukcje domu ocalała, gdyż w ciągu parunastu lat w tym miejscu nastąpiły wielkie uszkodzenia. A to jest niewątpliwie architektoniczny unikat z początku wieku (XX). Czy to jeszcze jeden “nawiedzony” budynek w stolicy?

Wydaje się natomiast, że zruinowany budynek przy Modlińskiej zyska nową fasadę i będzie aktywnym budynkiem. To również dzielnica Białołęka - Henryków. W odróżnieniu jednak od powyższego domu nie pełnił tylko funkcji prywatnej, lecz np. w latach 1942-1944 miał tam miejsce, prowadzony przez Leona Schillera, stały konspiracyjny teatr. Wsześniej także był miejscem ciekawym pod względem wykorzystania. Budynek, który nie został zniszczony podczas bombardowań, długo stał opustoszały.

Te miejsca są tym, co łączy mimo wszystko, bo są świadkami historii. Często znajdują się nie tylko gdzieś na obrzeżach, lecz są w samym centrum, wydawałoby się, nowoczesnej struktury użytkowej. Informują na swój sposób o bezwzględności historycznych zdarzeń.

Fabryka “Ursus” ze swoją czerwoną, historyczną cegłą jako przemysłowy, nieco opustoszały kompleks (i kurczący się) nie nadaje przyjazności otoczeniu. Wcale nie tak dawno temu produkowano tam traktory słynne na cały świat. Tylko że pracownicy nawet mimo tego byli w sytuacji, że trzeba im było upomnieć się o należne kwestie. Podnieśli tam w latach 70. strajk, wywołany bezpośrednio podwyżkami cen żywności. Należeli do większej grupy zakładów przemysłowych, które wówczas zastrajkowały.

Fabryka w Ursusie była jednak miejscem zdarzeń o wiele bardziej nieszczęsnym wymiarze - w czasie Powstania Warszawskiego dla wypędzonych mieszkańców warszawskiej Woli to nie był tylko przystanek podczas wojennej zmagań - było to ostatnie miejsce dla ponad pięciu tysięcy ludzi.

Poszukiwanie wyjątkowych miejsc należy do tradycji eksploratorów różnego rodzaju. Niektórych punktów nie trzeba wynajdować, bo są widoczne od razu dla przechodniów. A niektóre otoczone nowszą zabudową należą do terenów nieuczęszczanych. Teraz nowe techniczne sposoby umożliwiają dokładniejsze ich wyszukanie i utrwalenie - i oznaczenia na przykład w Wikimapie. Czasem przywrócenie ich świetności zajmuje bardzo, bardzo dużo czasu.

Przy wjeździe na Bemowo od strony wolskiej jest nietypowy krajobraz.

Na pewno miejscem kojarzącym się niepokojąco jest bardzo rozległy i duży biurowiec - pusty i niezasiedlony z ciemną elewacją. Widok na niego jest bardzo dobry dla przejeżdżających drogą - stoi w pobliżu ulicy na wzniesieniu, na otwartej przestrzeni. Nie został ukończony w pełni i oddany do użytku z powodu zawirowań.

Korzystanie z pewnych rzeczy wymaga osiągnięcia odpowiedniego wieku. Miejskie tereny powinny być bezpieczne dla wszystkich. Dostęp do slotów kasyn online, o których możecie przeczytać więcej w podanym linku, jest restrykcyjny i licencjonowany, również dlatego, że wymaga dozy odpowiedzialności.

Fakt, że rozmaitość gier, jak i między innymi bakarata, może być dla grających równie ekscytująca co pobyt w pobliżu zakładów telegraficznych Telefunken. Albo Mega Moolah może być odskocznią od widoku biurowca  nieczynnego, metropolitalnego. Zwłaszcza gdy po naciśnięciu przycisku “Spin” gracz w onlinowym slocie usłyszy dźwięki sawanny.